wojtaszyn_net.jpgDariusz Wojtaszyn

Wydarzenia 1956 r. i ich wpływ na stosunki PRL–NRD

Rok 1956 stanowił znaczący przełom w stosunkach polsko-wschodnioniemieckich. Pierwszym symptomem problemów i rozbieżności pomiędzy obu państwami były wydarzenia związane z XX Zjazdem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR) z 14–25 lutego 1956 r. oraz następująca po nim śmierć Bolesława Bieruta (12 marca 1956 r.). Oba kraje zasadniczo różniły się w ocenie tajnego referatu sekretarza generalnego KC KPZR Nikity Chruszczowa. W Polsce jego treść była przedmiotem publicznych debat i dyskusji, natomiast w NRD stała się tematem tabu. Przywódcy wschodnioniemieckiej partii komunistycznej (SED) zdawali sobie wprawdzie sprawę, że informacje na ten temat przenikają do obywateli za pośrednictwem – odbieranych na terenie prawie całego kraju – amerykańskich, zachodnioniemieckich i zachodnioberlińskich mediów, jednak SED starała się minimalizować ich oddziaływanie poprzez politykę przemilczania, dezinformacji i manipulacji prasowych. Niemal jawne, publiczne roztrząsanie poruszanych w wystąpieniu Chruszczowa spraw w kraju wschodniego sąsiada wywoływało krytykę w szeregach SED. Jednocześnie podkreślano, że sytuacja w Polsce nie ma żadnego bezpośredniego przełożenia na sytuację NRD – w myśl powszechnej argumentacji członkowie Biura Politycznego SED wskazywali, że wschodnioniemiecka partia skorygowała występujące w ruchu komunistycznym błędy już w 1953 r. – po śmierci Jozefa Stalina i powstaniu ludowym w NRD – podczas gdy polscy towarzysze dopiero teraz podjęli się dzieła dokonania zmian.

Dodatkowym utrudnieniem we wzajemnych relacjach miała być śmierć polskiego przywódcy – Bolesława Bieruta. Sprawozdawcy z ramienia SED, którzy analizowali sytuację w Polsce, dostrzegali brak jego autorytetu w partii, co miało znaleźć odzwierciedlenie we wzrastającej krytyce społecznej.

Duży niepokój w szeregach SED wzbudziła informacja o wybuchu antyrządowych demonstracji w Poznaniu 28 czerwca 1956 r. Jeszcze tego samego dnia KC SED zwołało nadzwyczajne posiedzenie poświęcone wydarzeniom poznańskim i zaoferowało polskiemu MSZ pomoc. Duże zainteresowanie władz partyjnych wystąpieniami robotników wynikało prawdopodobnie z obaw o możliwość rozprzestrzenienia się buntu robotniczego na terytorium NRD. Zarówno SED, jak i społeczeństwo NRD aż nadto wyraźnie dostrzegały paralele pomiędzy tym, co działo się w Poznaniu, a krwawo stłumionym powstaniem wschodnioniemieckich robotników z 17 czerwca 1953 r. Próbując zapobiec ewentualnym następstwom tego wydarzenia, podjęto szereg działań, do których w pierwszej kolejności należało postawienie w stan podwyższonej gotowości całego aparatu bezpieczeństwa i wzmocnienie kontyngentów oddziałów granicznych oraz wprowadzenie, w ograniczonym zakresie, zmian zmierzających do poprawy sytuacji mieszkańców.

O ile sposób stłumienia wystąpień w Polsce spotkał się z przychylną reakcją władz NRD, o tyle zdecydowanie odmiennie postrzegano jego konsekwencje. Toczące się procesy uczestników buntu robotniczego nie przybierały bowiem scenariusza podobnego do wydarzeń po wschodnioniemieckim powstaniu z 1953 r. W trakcie rozpraw częściowo relatywizowano winę robotników, usprawiedliwiano ich działanie, wydawano stosunkowo łagodne wyroki, a niekiedy nawet uniewinniano oskarżonych.

Wydarzenia poznańskie spowodowały prawdziwy przełom w zainteresowaniu społeczeństwa NRD Polską. Sporą sensację wzbudziła już pierwsza informacja, przedruk komunikatu Polskiej Agencji Prasowej (PAP), na temat buntu robotniczego z 28 czerwca, która ukazała się w „Neues Deutschland”. Kolejne informacje prasowe na ten temat odzwierciedlały już oficjalną wykładnię polityczną sytuacji, którą nazywano „prowokacją”, zorganizowaną przez „siły imperialistyczne”, i która spotkała się z ostrą krytyką. Opublikowanie informacji o wydarzeniach w Poznaniu w prasie oficjalnej zdecydowanie kłóciło się z forsowanym dotąd obrazem Polski jako państwa, w którym panuje polityczna stabilność.

W zaobserwowanych przez służbę bezpieczeństwa reakcjach wschodnioniemieckiego społeczeństwa dało się odczuć wzrost zainteresowania, jednakże Poznański Czerwiec nie wywołał szczególnie ożywionych dyskusji. Wprawdzie wydarzenia w Polsce porównywano z niemieckim czerwcem 1953 r., jednak – według ocen sprawozdawców partyjnych – sytuacja w sąsiednim kraju postrzegana była „właściwie”, a toczące się wokół niej dyskusje uznawano za „konstruktywne”. Według decydentów, świadczyło to o przyjmowaniu oficjalnych wniosków i analiz, prezentowanych przez wschodnioniemieckie media. Należy podkreślić, że odnotowano również odmienne od oficjalnej wykładni oceny wydarzeń poznańskich, w których z dużą sympatią odnoszono się do wystąpień polskich robotników i krytykowano władze, co znajdowało potwierdzenie w sprawozdaniach monitorującej sytuację Stasi. Tego typu poglądów było zapewne znacznie więcej, jednak w obawie przed konsekwencjami nie były one artykułowane.

Przy okazji poszukiwania przyczyn wystąpienia robotniczego w Poznaniu pojawiły się krytyczne uwagi o Polakach. W tym kontekście ponownie dał o sobie znać stary, zakorzeniony od wieków w świadomości społecznej stereotyp „polnische Wirtschaft”. Nim to właśnie uzasadniano polskie trudności gospodarcze i niską stopę życiową, co miało stanowić podatny grunt dla różnego rodzaju prowokacji.

Informacje przekazywane mieszkańcom NRD przez oficjalne źródła prasowe nie pozwalały przypuszczać, że po wydarzeniach w Poznaniu sytuacja w Polsce prowadzi do kryzysu politycznego. Dla obywateli NRD jedynym wiarygodnym źródłem informacji i ocen zaistniałej sytuacji były media zachodnioniemieckie.

Skutkiem Poznańskiego Czerwca była wzrastająca nieufność w relacjach między obu państwami i narastanie wrogości ze strony SED. Jednak najbardziej znaczący wpływ na wzajemne stosunki wywarło VIII plenum KC PZPR, obradujące 19–21 października 1956 r. w Warszawie. PZPR zdecydowała się bowiem na podjęcie daleko idących reform zmierzających w kierunku liberalizacji dotychczasowej polityki i demokratyzacji życia w kraju. Nowym przywódcą partii został Władysław Gomułka, odsunięty wcześniej od władzy za tzw. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, co automatycznie ściągało na niego podejrzenia ze strony partii wschodnioniemieckiej. Gomułka nie cieszył się sympatią w kierownictwie SED, a obaj przywódcy – Walter Ulbricht i Władysław Gomułka – nie kryli wzajemnej niechęci. Polityków dzieliło wiele różnic, począwszy od wyboru drogi życiowej, na kwestiach światopoglądowych skończywszy. Gomułka należał do największych propagatorów „narodowych dróg do socjalizmu”, podczas gdy Ulbricht opowiadał się za wprowadzeniem modelu stalinowskiego w kształtowaniu państwa, a po utworzeniu Kominformu i w okresie konfliktu radziecko-jugosłowiańskiego otwarcie krytykował odstępstwa ideologiczne zarówno Gomułki, jak i Josipa Broza-Tito. Waltera Ulbrichta irytować mogło również wielkie poparcie społeczne, jakim cieszył się Gomułka w pierwszych miesiącach po objęciu władzy, co stanowiło wyraźny kontrast do jego pozycji w społeczeństwie NRD.

Z tych powodów władze Niemieckiej Republiki Demokratycznej z dużą uwagą i zaniepokojeniem przyglądały się rozwojowi wypadków za wschodnią granicą. W interpretacji sytuacji szczególnie wyraźnie ujawniły się sprzeczności między silnie akcentowaną w Polsce ideą państwa o charakterze narodowym i polityką uwzględniającą przede wszystkim interes narodowy a internacjonalizmem i swoistym „egoizmem państwowym” preferowanym przez elity przywódcze NRD. Zdaniem przedstawicieli SED zwiększenie samodzielności Polski w ramach obozu państw socjalistycznych zagrażało militarnym i gospodarczym powiązaniom z ZSRR, które miały dla NRD egzystencjalne znaczenie. Nastroje istniejące w tym czasie dobitnie wyraził Walter Ulbricht, który w niektórych przemówieniach, komentując sytuację w Polsce, używał nawet zwrotu „kontrrewolucja”. Nie dziwi zatem fakt, że reakcja kierownictwa SED na rezultaty VIII plenum była pełna niechęci lub wręcz wroga. Od 18 października 1956 r. radzieckie czołgi stacjonujące na terytorium NRD zaczęły przemieszczać się w kierunku Szczecina, natomiast armia NRD – jak wskazuje na podstawie analizy materiałów źródłowych Krzysztof Ruchniewicz – rozpocząć mogła przygotowania do militarnej interwencji poprzez podwyższenie gotowości bojowej wojska oraz mobilizację służby bezpieczeństwa.

Pierwszą reakcją przywódców politycznych Niemiec Wschodnich na wydarzenia w Polsce stała się całkowita blokada informacji. Po zakończeniu VIII plenum wydanych zostało wiele zarządzeń, mających na celu uniemożliwienie kontaktów między przedstawicielami obu państw i społeczeństw, m.in. ponownie wprowadzono wizowanie paszportów (również dyplomatycznych), zwiększono kontrolę nad poruszaniem się polskich dziennikarzy po terytorium NRD, odwołano wszystkich studentów z Polski oraz starano się blokować wizyty oficjalnych delegacji.

Poza ścisłym kontrolowaniem informacji z Polski niebawem rozpoczęto również kampanię dezinformacji, w której prym wiodła prasa wschodnioniemiecka z głównym organem prasowym SED „Neues Deutschland” (odpowiednikiem „Trybuny Ludu”). Kampania miała na celu wypaczenie wydarzeń za wschodnią granicą i ukazanie ich w niewłaściwym świetle w kontekście rzekomego zagrożenia państwowości NRD. Założenia w zakresie polityki informacyjnej skonstruowano jeszcze w czasie trwania VIII plenum. 20 października przedstawiciele SED wydali redaktorom naczelnym prasy codziennej zakaz wykorzystywania materiałów pochodzących z polskich źródeł. Wszelkie komentarze do wydarzeń za wschodnią granicą pochodziły z doniesień radzieckiej agencji prasowej TASS. Wschodnioniemiecka prasa przez dłuższy okres nie zamieściła żadnego artykułu poświęconego debatom VIII plenum KC PZPR (wyjątek stanowiło wieczorne wydanie „Berliner Zeitung” z 22 października 1956 r., w którym opublikowano informacje na temat plenum wraz z fragmentami referatu W. Gomułki; szybko jednak zostało ono wycofane ze sprzedaży). Relacje na temat odbywającego się w Warszawie posiedzenia były niezwykle krótkie i miały rutynowy charakter. Dopiero 21 października w „Neues Deutschland” ukazał się artykuł będący przedrukiem z radzieckiej „Prawdy”, poprzedzony własnym komentarzem redakcji, utrzymanym w podobnym tonie i o znaczącym tytule Konterrevolutionäre Spekulationen um Volkspolen (Kontrrewolucyjne spekulacje wokół Polski Ludowej), w którym sugerowano, że ukazujące się ostatnio w Polsce artykuły prasowe stanowią element rozległej kampanii, mającej na celu naruszenie podstaw ludowo-demokratycznego porządku. Artykuł, uzupełniony o widok przemieszczających się w kierunku polskiej granicy radzieckich czołgów, mógł być odczytywany w społeczeństwie jako zapowiedź militarnej interwencji w Polsce.

Wykorzystując źródła radzieckie, chętnie sięgano po napastliwe artykuły zamieszczone właśnie w organie prasowym KC KPZR – „Prawdzie”. Referat Władysława Gomułki wygłoszony w trakcie plenum opublikowano w „Neues Deutschland” dopiero 25 października, jednak poddano go wcześniej odpowiednim manipulacjom, dokonując skrótów i usuwając wszelkie drażliwe dla wschodnioniemieckich władz fragmenty związane z zasadami demokratyzacji życia, wypaczeniami okresu stalinowskiego i trudnościami gospodarczymi, przez co stracił swą wymowę i nie raził oczu enerdowskich decydentów. Dopiero w takiej formie mógł zostać skierowany do druku. Podobne zabiegi prasa stosowała wobec innych publikowanych oficjalnych polskich dokumentów.

Wiele artykułów prasy wschodnioniemieckiej miało w tym okresie antypolski charakter. Autorzy wykazywali zaniepokojenie rozmiarem polskich przemian oraz swobodą działania polskiej prasy, posuwając się jednocześnie do pouczania i napominania, zarówno kierownictwa, jak i mediów oraz społeczeństwa wschodniego sąsiada.

Więcej czytaj w kwartalniku „Pamięć i Przyszłość” nr 4/2013 (22)